Umowa na tekefon

Umowa na tekefon

Dzisiaj osoby, która nie posiada przynajmniej jednego numeru komórkowego ze świecą szukać. O numer dziś łatwo, podobnie jak o abonament. wystarczy mieć stały dochód – umowa o pracę, renta lub emerytura – albo inne rachunki wystawiane na własne nazwisko i regularnie płacone, aby móc podpisać umowę na abonament. Zwykle umowa taka trwa od roku do trzech lat, ale najczęściej 24 miesiące. A kiedy można przedłużyć umowę w Play? To zależy od kilku czynników. Np. od aktualnej oferty tego operatora oraz od tego oraz czy spłaca się w abonamencie także aparat telefoniczny. Czasem to przedstawiciel operatora dzwoni do klienta z propozycją przedłużenia umowy, kiedy ta poprzednia się kończy. Czasem jest to na 2-3 miesiące przed końcem aktualnie trwającej umowy. Czasem dostaje się SMSa w tej sprawie nawet na pół roku przed tą datą. Czasem warto zaczekać na przedłużenie abonamentu na 1-2 miesiące przed końcem , bo wtedy jest szansa na lepsze warunki. Zawsze jednak warto skonsultować się z obsługą klienta w swojej sprawie i zapytać, kiedy warto zapytać o kolejną umowę. Trzeba jednak pamiętać, że konsultant na infolinii może powiedzieć co innego, niż pracownik salonu. Dlaczego? Bo co innego można uzyskać w salonie, co innego na infolinii, a co innego próbując przedłużyć umowę przez Internet. Z każdą z tych dróg łączą się czasem nieco inne upusty i warunki kolejnych abonamentów. Trzeba o tym pamiętać, bo czasem co innego wyczytuje się w sieci, a co innego proponuje w tym samym czasie pracownik salonu. I wtedy klient może być zawiedziony. Nie każdy czuje się pewnie przedłużając umowę przez Internet. Woli rozmawiać o tym twarzą w twarz, a więc w salonie. O tym, kiedy można przedłużyć umowę w Play warto dowiedzieć się już przy podpisywaniu pierwszego abonamentu, a później pytać o to co kwartał lub pół roku. Osoby, które są w sieci już od wielu lat pamiętają, że czasem czekali z przedłużeniem umowy do samego końca tej poprzedniej, a innym razem robili to już o kwartał wcześniej. Czasem musieli sami szukać możliwości wcześniejszego przedłużenia umowy, a innym razem to konsultant Play zadzwonił w tej sprawie. Zazwyczaj konsultanci dzwonią nawet na kwartał przed zakończeniem bieżącej umowy. Starają się utrzymać klienta. Czy im się to udaje? Nie zawsze. Sporo zależy od jakości usług w danym miejscu i czy nie uległy one ostatnio pogorszeniu. Druga sprawa to proponowane na kolejną umowę warunki. Często porównujemy je z tym, co aktualnie proponują konkurencyjni operatorzy. Czy warto posiadać taką wiedzę? Z punktu widzenia klienta jak najbardziej. Może się to bowiem przydać, żeby próbować wynegocjować lepsze warunki nowej umowy. Czy od razu przystać na propozycję przedłużenia umowy? Zawsze warto to przemyśleć. Sieć chce utrzymać klienta, jednak nie zawsze proponuje to, co się danemu klientowi przyda i to w naprawdę konkurencyjnej cenie. Dziś pod względem orientowania się w atrakcyjności danej oferty, klient powinien polegać choć w części na sobie samym – powinien sam nieco rozejrzeć się po rynku telefonii komórkowej.

Co by tu dziś robić?

Co by tu dziś robić?

Budzę się rano. Jest ostatni dzień stycznia. Patrzę przez okno i widzę pochmurny mglisty i smętny poranek. Chyba muszę się jednak ubrać, ale przez myśl przebiega mi pytanie: „co tu robić?”
Wreszcie muszę postanowić zagospodarować wolny czas, a mam go aż nadto bardzo dużo.
Może zacznę pisać książki. O to dobra myśl! Szybko wyciągam z szuflady kartkę papieru i ołówek, ale przecież tak pisało się w dobie bez komputerów. No dobra odpalę wreszcie tego nieszczęsnego laptopa, który może mi tu posłużyć tylko do pisania. Jestem za lasami, za górami w takiej głuszy gdzie za nic w świecie nie znajdzie się internetu.
Za górami, za lasami… o to pierwsze słowa książki dla dzieci. O nie bajek pisać nie będę. Może jednak pomyślę o innym zajęciu.
Ktoś w mojej głowie szepcze mi do ucha: „a wiesz co można robić?”, jakie można mieć hobby?”. Rzeczywiście dobre pytanie. Szybko sięgam w zakamarki swojej pamięci kiedy opowiadała mi moja kochana babcia co robiła ona w młodości. Zamykam oczy i widzę ją przy różnych zajęciach.
Krząta się w kuchni i przygotowuje śniadanie dla swojego młodszego rodzeństwa bo jej rodzice już od samego świtu pracują w polu. Babcia musi się spieszyć żeby zdążyć do swojej szkoły, do której ma ponad cztery kilometry. Po drodze powtarza na głos tabliczkę mnożenia. Wpada do szkoły tuż przed dzwonkiem. Na jej twarzy maluje się wielka radość, a oczy błyszczą zachwytem. Moja wyobraźnia podsuwa mi myśl, że babcia uwielbia swoją szkołę. Pobyt w szkole chyba dla babci był za krótki. Szybko pokonuje swoją powrotną drogę do domu. Już wie co będzie robić w domu. Musi ona pomóc swojej mamie przygotować obiad. Na pewno obierze ziemniaki i inne warzywa bo dziś na obiad zupa jarzynowa. Podczas wspólnego obiadu moja babcia, najstarsza z rodzeństwa, otrzymuje „ustną rozpiskę” co ma zrobić po obiedzie. Babcia już wie, że na naukę będzie miała bardzo mało czasu.
Ciekawa jestem jak długo babcia będzie spać. O nie! Moja babcia w młodości chyba nie miała żadnego hobby.
A ja mam tyle wolnego czasu. I wreszcie muszę odpowiedzieć sobie na pytanie czy ja mam jakieś hobby. Dochodzę do wniosku, że moje ręce są najczęściej zajęte klawiaturą komputerową i komórkową. Ale czy to można nazwać hobby, skoro zabiera mi to tyle czasu, a nie czerpię z tego żadnej przyjemności. Przypominam sobie swoją radość, którą parę lat temu wstecz, odczuwałam z zaprojektowanej i uszytej ręcznie sukni balowej dla swojej ukochanej lalki. Albo jak szybko i miło płynął mi czas kiedy odklejałam znaczki ze starych pocztówek otrzymanych z różnych okoliczności. Z wielkim pietyzmem wkładałam je do klasera, który otrzymałam w „spadku” po starszym bracie. Hobby brata to kolekcja znaczków z samochodami. Ja zbiór poszerzyłam o znaczki z kwiatami, ptakami, ssakami i rybami. Chyba dlatego, że od zawsze lubiłam przyrodę.
No właśnie, skoro przebywam teraz za górami, za lasami to może pójdę jednak w ten pochmurny dzień obserwować przyrodę. Jestem zachwycona śladami różnych zwierząt na śniegu. No proszę, jakie można mieć hobby?! Przyroda jest niewyczerpanym jego źródłem.

Solenie rosołu.

Solenie rosołu.

Rosół jaki jest wszyscy wiedzą – to przecież bardzo smaczna i popularna zupa. Miłośnicy rosołu doceniają smakową kompozycję mięsa i warzyw oraz dodawanych do rosołu przypraw. Przeciwnicy mówią, że rosół to tłusta woda, na bazie której zupą można dopiero przyrządzić. Dla jednych przygotowanie rosołu to cały ceremoniał – profani rozpuszczają w wodzie słoną kostkę zakupionego w sklepie sztucznego bulionu i twierdzą, że ugotowali rosół.
Do przygotowania prawdziwego, tradycyjnego, pożywnego rosołu potrzebne są wysokiej jakości składniki. Najważniejsze jest mięso. Najlepszy wywar uzyskuje się z mięsa kilku gatunków. Do rosołu nadaje się drób (najlepiej kury) oraz wołowina. Wywar ugotowany na wieprzowinie nie jest uznawany za rosół. Do mięsa z kury i wołowiny można dodać kawałki indyka, kaczki lub innego drobiu. Smak zupy podnoszą również podroby drobiowe: żołądek, serce, wątróbka.
Niezbędne składniki to także warzywa: cebula, marchew, pietruszka, seler korzenny, por. Niektórzy gotują rosół z dodatkiem kapusty włoskiej.
Aby nadać zupie odpowiedniego smaku i ostrości potrzebne są przyprawy: sól, pieprz w ziarnach i mielony, ziele angielskie, lubczyk i liście laurowe.
Oczywiście nie ma rosołu bez dobrego makaronu. Najlepszy jest drobno krojony w postaci nitek domowej roboty makaron przygotowany z mąki semoliny i świeżych żółtek jaj kurzych.
Gotowanie zupy rozpoczyna się od oczyszczenia mięsa i warzyw. Mięso umieszczone w dużym garnku należy zalać zimną wodą i postawić na ogniu. Do zagotowania się wody garnek powinien być szczelnie przykryty. Dalsze gotowanie na wolnym ogniu odbywa się już bez pokrywki. Dobry rosół musi gotować się kilka godzin – najkrócej dwie, a najlepiej trzy godziny. Tyle powinno trwać przygotowanie mięsa. Warzywa dodawane są w całości na mniej więcej godzinę przed końcem gotowania. Rosołu przez ten cały czas nie należy solić, ale do garnka należy dodać przyprawy ziołowe i korzenne. Kiedy solić rosół, aby wywar miał odpowiedni smak i mięso nie było jałowe, bez smaku? Najlepszym momentem jest czas, gdy warzywa zaczną mięknąć. Wówczas należy dodać część soli, a ostatecznie dosmaczyć zupę, gdy wszystkie składniki będą już dobrze ugotowane.
Sekretem pięknego żółtego koloru zupy jest zarówno mięso kurze dobrego gatunku ale także pewne kuchenne tricki. Do rosołu dodaje się cebulę wcześniej opaloną na ogniu. Całą cebulę razem z łuskami należy nabić na widelec i opiec ją nad palnikiem. Przypalona cebula dodaje smaku, aromatu, zmienia kolor. Można dodać do rosołu jeden – dwa kapelusze suszonych grzybków (najlepiej prawdziwków). Grzyby nie zdominują smaku zupy, ale dodadzą jej pięknego koloru. Nawet jeśli nasz wywar ugotowaliśmy na mięsie średniej jakości, to poprzez dodanie grzybków uzyskamy efekt jaki przynosi gotowanie dobrej, wiejskiej kury.
Aby rosół nie był zbyt tłusty a przez to ciężkostrawny należy zebrać i usunąć nadmiar tłuszczu zbierającego się na powierzchni zupy.
Niezjedzony jednego dnia rosół jest doskonałą bazą dla zupy pomidorowej. Smakosze twierdzą, że nie ma lepszej zupy z pomidorów jak ta ugotowana w poniedziałek na niedzielnym rosole.

Kiedy siać marchew?

Kiedy siać marchew?

Marchew to bardzo popularne, smaczne, lubiane warzywo używane w kuchni polskiej. Jest jednym z najczęstszych składników zup, dań mięsnych, surówek i sałatek oraz soków. Z marchwi można również wypiekać doskonałe ciasta. W Polsce aż 12% wszystkich upraw warzywnych przypada na marchew. Przeciętny Polak zjada 21 kilogramów marchewki rocznie. Średnia światowa wynosi jedynie 2, 5 kilograma.
Co sprawia, że marchew jest tak popularna w naszym kraju? To przede wszystkim zasługa jej smaku oraz bogactwo witamin i minerałów znajdujących się w jej wnętrzu. Najcenniejszą jest witamina A oraz beta karoten. Oprócz nich w marchwi są witaminy: A, B1, B2, B6, E, H, K, PP. Spośród minerałów najcenniejsze to: żelazo, wapń, miedź, fosfor. Marchew zawiera dużo pektyn – jedzenie dużej ilości tego warzywa wpływa doskonale na poprawne funkcjonowanie jelit.
Marchewka jest rośliną dwuletnią. W pierwszym roku z nasionka wyrasta korzeń oraz różyczka liści. Aby uzyskać nasiona marchew przechowaną przez zimę należy wysadzić, a ta wypuści pędy na których zakwitną kwiaty zebrane w baldachimach, a po przekwitnięciu powstaną w nich nasiona. Marchew rosnąca w stanie dzikim rozsiewa się sama i w Polsce jest bardzo często spotykana na łąkach.
Ceny marchwi w sklepach nie są zbyt wygórowane, ale nie zawsze możemy mieć pewność, że zakupione warzywa są pozbawione szkodliwych dla zdrowia pozostałości po chemii stosowanej do ochrony roślin czy nawożenia ziemi. Z tego powodu osoby mające choćby malutki kawałek ogródka czy działki powinny same hodować warzywa na swoje potrzeby.
Hodowla marchewki nie jest trudna, a marchew własnej produkcji ma gwarancję bioczystości. Marchewkę można wysiewać wiosną lub jesienią. Ogrodnicy nie są zgodni co do tego, kiedy siać marchew aby była lepsza. Obydwa terminy wysiewu mają swoje zalety. Wysiew marchewki w październiku lub na początku listopada znacznie przyspiesza wiosenną wegetację tej rośliny. Nasionka marchewki wschodzą bardzo powoli. Marchew wysianą jesienią można zbierać znacznie wcześniej od tej wysianej wiosną.
Wysiewanie marchewki wiosną ma również wielu zwolenników. Nasiona umieszczone w wilgotnej i ciepłej glebie mają szansę na szybkie wzejście. Jednak z reguły czas oczekiwania na kiełkowanie marchwi jest tak długi, że często chwasty pokrywają grządkę a marchewki wśród nich zupełnie nie widać. Dlatego też ogrodnicy stosują pewną małą sztuczkę, aby uchronić marchewkę przed zaduszeniem jej przez chwasty. Nasiona marchewki należy wymieszać z nasionami rzodkiewki – rzodkiewka kiełkuje bardzo szybko i w ten sposób wyznacza rządki, w których posiana jest marchewka. Można bezpiecznie pielić ziemię, a wyrośniętą rzodkiewkę systematycznie wyrywać i zjadać.
Pielęgnowanie marchewki polega głownie na odchwaszczaniu oraz przerywaniu. Przerywanie jest niezbędne, aby rozrastające się pod ziemią korzenie nie splątały się i były grube. Małe wyrwane marchewki można na bieżąco wykorzystywać w kuchni. Z dorodnych marchwi zebranych jesienią warto zrobić mrożonki i przetwory w słoikach na kolejne zimowe miesiące.
Następną marchew należy wysiać w innym miejscu, tam gdzie nie rosły inne warzywa korzeniowe. Nie wysiewa się również marchewki tuż po nawiezieniu gleby obornikiem.

Lipa i jej właściwości

Lipa i jej właściwości

Lipa. Drzewo, które w Polsce można spotkać wszędzie. Duże, rozłożyste, wieloletnie, latem przyciągające roje pszczół ze względu na liczne kwiaty i piękny zapach. Kiedy kwitnie lipa? Domyślić się można, że latem, wszak to od czasu kwitnienia tego drzewa nazwę wziął jeden z miesięcy – lipiec.

Lipa to drzewo liściaste, wysokie, sięgające do 30 metrów, gęste. Jego pień jest gładki, do połowy wysokości wolny od gałęzi. Dotychczas znane jest około dwudziestu gatunków lipy. Dawniej, w plemionach germańskich, uważana była za drzewo święte. Nic dziwnego zatem, że lipę można spotkać w wielu miejscach nie tylko Polski, ale i Europy. Lipa słynie z wielu dobroczynnych, prozdrowotnych właściwości. Uważana jest za roślinę leczniczą. Kwiatostany lipy, wraz z szypułką oraz podsadką, zawierają cenne dla zdrowia związki, takie jak flawonoidy, fitosterole, terpeny, śluzy, garbniki, kwasy organiczne, sole mineralne, witaminę C, a także olejek eteryczny. Związki te mają dobroczynne dla zdrowia działania: są przeciwzapalne, napotne, uspokajające oraz lekko rozkurczowe. Lipa ma działanie bakteriobójcze, dlatego świetnie sprawdza się podczas wszelkich infekcji. Poprawia pracę układu pokarmowego oraz moczowego. Działa również uspokajająco. Relaksująco może wpłynąć samo przebywanie wśród lipy – drzewa, szczególnie podczas kwitnięcia. Związki, które wytwarza, pobudzają również układ krążenia. Nieoczywistym zastosowaniem lipy jest płukanie w niej włosów. W ten sposób można nie tylko pięknie je nabłyszczyć, ale i pozbyć się chorób skóry głowy, na przykład łupieżu

W jaki sposób można stosować lipę? Dobrym sposobem jest sporządzenie naparów do picia lub do płukania gardła, które świetnie sprawdzą się w stanach gorączkowych oraz jako środek osłaniający w nieżytach dróg oddechowych. Można także dodać ją do kąpieli. Czasem do leczenia wykorzystuje się także lipowe liście oraz korę, jednak najczęściej używa się zasuszonych kwiatostanów, najlepiej ze sprawdzonego źródła, z miejsc oddalonych od dużych dróg, arterii, czy narażonych na działanie oprysków.

By móc korzystać z jej właściwości, trzeba wiedzieć kiedy kwitnie lipa? Latem, w lipcu, a czasem nawet pod koniec czerwca. Zebranie kwiatostanów wymaga zazwyczaj wejścia na drzewo. Ucinać należy małe ukwiecone gałązki, jeszcze nieprzekwitnięte, z których obrywa się kwiatostany, a potem suszy się w temperaturze nie wyższej niż 40 st w przewiewnym, zacienionym miejscu. Ważne, by odpowiednio je przechowywać – w suchym, czystym miejscu. Może być to duży słój lub bawełniana torba, przepuszczająca powietrze. Najczęściej źródła podają, że dwie łyżki zasuszonego surowca należy zalać dwoma szklankami wrzącej wody i odstawić na 15 minut. Później przecedzić i pić trzy razy dziennie po pół szklanki. Działanie naparu można wzmocnić dodając do niego miód lipowy, ceniony za takie same właściwości. W ten sposób poprawimy także smak napoju, szczególnie przekonując do niego dzieci. Taki napar może być także dodawany do wody do kąpieli. Wspaniale wyciszy i usunie zmęczenie po przebytym dniu.

Jedzenie dla niemowlaka

Jedzenie dla niemowlaka

Noworodek to malutkie dziecko, które właściwie niewiele potrzebuje do szczęścia. Po pierwsze będzie to sucha pielucha, po drugie duża ilość snu oraz…pierś mamusi z odpowiednią porcja mleka. Noworodek w pierwszych miesiącach swojego życia w głównej mierze bazuje na mleku, które jest podstawą jego żywienia. Czasem niektórzy rodzice do tego wszystkiego dodają jeszcze wodę z glukozą, aby dziecko mogło nie tylko się najeść, ale również napoić. Czy taka woda jest szkodliwa? Lekarze mówią, że nie. A skoro oni tak twierdzą, to chyba można im w tej kwestii zaufać. No dobrze, ale przecież niemowlak, który z miesiąca na miesiąc rośnie i to w zastraszającym tempie powoli będzie chciał również spróbować innych smaków. Kiedy rozszerzać dietę niemowlaka? Przecież nie całe życie maluch będzie na samym mleku. Kiedy jest ten najwłaściwszy moment? Otóż w tej kwestii są bardzo różne szkoły. Według najnowszych standardów, które oparte są badaniami naukowców, dopiero po szóstym miesiącu życia można próbować wprowadzić jakikolwiek inny pokarm do diety dziecka. Wcześniej nie można, ponieważ można dziecku zaszkodzić. Jednak, czy jest to prawda, że wcześniejsze wprowadzanie pokarmów jest szkodliwe? Czy jest to wymysł ludzi, którzy mają za dużo czasu na najróżniejsze badania? Spróbujemy sobie o tym porozmawiać przywołując w tym momencie …naszych przodków. Otóż nasi dziadkowe, pradziadkowie kiedy mieli swoje dzieci nie mieli dostępu do najróżniejszych badań naukowych, które potwierdzone są najróżniejszymi certyfikatami. Opierali się oni w głównej mierze na własnej wiedzy oraz na tym, co przekazywali im rodzice w kwestii wychowania dziecka. O internecie wtedy w ogóle nie było mowy. Co dalej z tego wynika odnośnie rozszerzania diety niemowlaka, wszystko robili na zasadzie prób i błędów. Nie było wtedy powiedziane, że dopiero po 6 miesiącu życia można cokolwiek wprowadzić innego do diety. Dlatego też już nawet w końcówce trzeciego miesiąca życia, czy nawet na początku czwartego miesiąca życia wielu z nich wprowadzało pierwsze warzywka, aby dziecko mogło spróbować zupełnie innych smaków od mleka. Oczywiście, ten ziemniak czy też marchewka (bo są to najbardziej „bezpieczne” warzywa w tym przypadku) było zrobione ma miazgę, na tzw.papkę. Przecież maluszek nie ma jeszcze ząbków i tak naprawdę wszystko musi być tylko do przełknięcia, ponieważ dziecko jeszcze nic nie przegryzie. Po spróbowaniu nowego smaku rodzicie oczekiwali, czy dziecko nie dostanie jakiegoś uczulenia. Jeżeli tak się nie działo, to w menu lądowało z miesiąca na miesiąc kolejne warzywo, a potem mięso. Bardzo często było tak, że już właśnie w szóstym miesiącu życia dziecko mogło jeść razem z domownikami „normalne” obiady, czyli w formie papki. Takie podejście było i jest najbardziej zdrowe, ponieważ nikt od tego nie chorował. Rozszerzanie diety niemowlaka w dużej mierze zależy od Rodzica (jednak dopiero po 3 miesiącu życia), który sam musi obserwować swoje dziecko. Warto zapoznawać dziecko z nowymi i fajniejszymi smakami.

Kiedy ruchy dziecka

Kiedy ruchy dziecka

Wiele kobiet, które dowiadują się o ciąży poszukuje informacji na temat każdego jej tygodnia. Śledzą one przebieg ciąży za pomocą specjalnych aplikacji, dzięki którym można wiele dowiedzieć się o rozwoju płodu i zmianach które zachodzą w organizmie kobiety.
Dziecko rozwija się bardzo intensywnie, z tygodnia na tydzień staje się większe i nabywa nowych umiejętności. Już w brzuchu mamy ćwiczy ono umiejętność ssania i przełykania.
Przyszłe mamy, z niecierpliwością wyczekują tygodnia, w którym poczują pierwsze ruchy maleństwa. Pierwsze ruchy powodują u ciężarnej ogromną radość i wzruszenie.
Rodzice najczęściej poszukują w internecie sprawdzonych informacji kiedy ruchy dziecka stają się zauważalne. Warto o to zapytać także lekarza prowadzącego ciążę. W późniejszych tygodniach podczas wywiadu lekarskiego specjalista z pewnością zapyta czy ciężarna czuje już ruchy dziecka. Jest to istotne, aby ocenić czy płód rozwija się prawidłowo. Brak aktywności dziecka może wskazywać na obumarcie płodu. Wtedy konieczne jest wywołanie porodu naturalnego bądź przeprowadzenie cesarskiego ciecia, gdyż może to być duże zagrożenie dla zdrowia i życia kobiety.
Należy pamiętać, że każda ciąża jest inna i niektóre objawy mogą pojawić się szybciej lub później. Dużo zależy także od tego, czy jest to pierwsza czy kolejna ciąża. W pierwszej ciąży ruchy są wyczuwalne trochę później niż w ciąży kolejnej. Również znaczenie ma waga i sylwetka przyszłej mamy. Kobiety szczupłe szybciej wyczuwają pierwsze ruchy niż kobiety zmagające się z nadwagą czy otyłością.
Zazwyczaj pierwsze ruchy dziecka kobieta wyczuwa w okolicy 16 lub 18 tygodnia ciąży. Są one bardzo delikatne, przypominają ruchy jelit czy też trzepotanie skrzydeł motyla. Co ważne, 16 tydzień ciąży to również czas w którym lekarz może już z dużą dokładnością określić płeć płodu.
W tym czasie warto zdecydować się na USG 3D, dzięki którym można dokładnie zobaczyć rysy twarzy maleństwa. Takie USG zazwyczaj wykonywane jest w prywatnych gabinetach ginekologicznych.
Bardziej wyraziste kopniaki odczuwalne są dopiero po 24 tygodniu ciąży gdy maleństwo jest większych rozmiarów i ma coraz mniej miejsca w brzuchu mamy. Z każdym kolejnym tygodniem ciąży maluch jest bardziej aktywny.
Najczęściej kobieta wyczuwa delikatne ruchy gdy siedzi lub leży, ponieważ wtedy dziecko staje się bardziej aktywne. Większość maluchów wykazuje większą aktywność w ciągu nocy.
Często ruchy dziecka mogą powodować dyskomfort, na przykład gdy maleństwo kopie przyszłą mamę w żołądek czy pęcherz.
Przyszły tata ruchy dziecka może poczuć dopiero w okolicach 20 tygodnia ciąży, gdy przyłoży dłoń do brzucha mamy.
Przed porodem ruchy stają się coraz słabsze, gdyż dziecko ma w tym czasie bardzo ciasno a organizm zaczyna przygotowywać się do porodu.
Dziecko w łonie mamy słyszy, dlatego ważne jest aby mówić do brzuszka, śpiewać czy czytać książki. Po porodzie noworodek rozpoznaje głosy bliskich osób dzięki czemu znacznie szybciej się uspokaja. Pozwala to stworzyć z dzieckiem silną więź.

jaki klimatyzator przenośny

jaki klimatyzator przenośny

Klimatyzator jeszcze do niedawna uważany był za luksus. Jednakże teraz klimatyzatory w domu są znajdowane coraz powszechniej. Najpopularniejsze są klimatyzatory przenośne oraz split. Gdy w domu jest za gorąco, klimatyzator przyda się z pewnością. Należy jedynie rozważyć jego wybór, aby finalnie nie być zawiedzionym z rezultatów schładzania. Zdecydowana większość osób decyduje się na nadmieniony wyżej klimatyzator przenośny, jednakże jaki klimatyzator przenośny wybrać?

Klimatyzator przenośny lub klimatyzer?
Alternatywę dla klimatyzatora stanowi odrębne urządzenie – klimatyzer. Działa ono w trochę odmienny sposób. Zamiast elementu ochładzającego w środku znajduje się zazwyczaj ściereczka zmoczona wodą. Powietrze przez nią przechodzi, chłodzi się oraz w takiej formie dociera do pomieszczenia. W przeciwieństwie do klimatyzatora klimatyzer nie suszy zatem powietrza, ale je nawadnia. Ma to jednakże własne ograniczenia, szczególnie kiedy w otoczeniu znajdują się urządzenia multimedialne (zagrożenie usterki) lub papier. Klimatyzer pracuje z mniejszą efektywnością aniżeli klimatyzator przenośny oraz chłodzi powietrze jedynie w najbliższym otoczeniu. Przydaje się tymczasem jako urządzenie pomocnicze lub wykorzystywane od czasu do czasu, np. przy największych upałach.

Jaki klimatyzator do mieszkania?
Klimatyzator jest urządzeniem zauważalnie droższym od każdego klimatora. Najtańsze są klimatyzatory przenośne kompaktowe, w jakich blok chłodniczy (parownika) oraz grzewczy (skraplacza) połączone są w pojedynczej obudowie. Taki sprzęt także ma zintegrowany pojemnik na wodę, tyle, ze nie idzie o wodę spełniającą funkcję elementu ochładzającego (jak w klimatorach) ale wodę uzyskiwaną ze skraplanej pary hydrologicznej z otaczającego powietrza w efekcie wymiany termicznej.

Ile kosztuje klimatyzator do domu?
To niewątpliwie zależy od rodzaju urządzenia, i również jego najistotniejszych parametrów. W wypadku tradycyjnych modeli mobilnych, musimy przygotować się na koszt od 200 do blisko 1000 złotych. Te bardziej rozbudowane mogą kosztować dwa razy więcej. Najdroższe będą niewątpliwie stacjonarne systemy klimatyzacyjne, jakich wartość niejednokrotnie kursuje chociażby w granicach 5000 złotych. Niezależnie od dobranego rodzaju, zawsze powinniśmy zwracać uwagę na najistotniejsze parametry technologiczne interesujących nas urządzeń.

Parametry klimatyzatorów przenośnych
Przed nabyciem urządzenia należy niewątpliwie zwrócić wyjątkową uwagę na parametry modeli. Technologiczne charakterystyki klimatyzatorów mogą zdecydowanie się różnić. Inna rzecz do sprawdzenia to przepływ powietrza przedstawiony w m3/h. Generalnie zasada jest taka: im większa wartość, tym szybsze jest schładzanie. Należałoby również zwrócić uwagę na poziom hałasu. W zależności od typu urządzenie może wysyłać od 30 do 60 dB. Najlepiej dobrać klimatyzator o maksymalnym poziomie hałasu blisko 45 dB. Z dodatkowych funkcji istotną opcją jest również regulacja prędkości wentylatora. Im szybszy nawiew, tym prędzej wnętrze zostanie schłodzone. Pod względem temperatury większość klimatyzatorów przenośnych może wychłodzić wnętrze do 15 stopni Celsjusza.

Kiedy kotek lub koteczka idzie do doktora

Kiedy kotek lub koteczka idzie do doktora

Mały kotek w domu to puszysty kłębek radości. Zabawa piłeczkami, ganianie za piórkami, wesołe salta i wyścigi… Wybaczamy takiemu maluchowi nawet podartą firankę, podrapany róg kanapy czy strzępki futra na blacie kuchennym. Mruczenie przy drzemce i możliwość przytulenia ciepłego futerka, a często i radosne pomiaukiwanie, gdy wracamy do mieszkania, wynagradza wszelkie drobne niegodności.
O taki skarb trzeba dbać. Nawet jeśli nasz kociak to zwyczajny dachowiec, powinniśmy regularnie odwiedzać weterynarza w celu sprawdzenia jego stanu zdrowia. W pierwszych dniach pobytu zwierzaka w nowym domu trzeba sprawdzić jego ogólne samopoczucie – weterynarz powinien go osłuchać, obejrzeć skórę i sierść, zmierzyć temperaturę i zajrzeć do pyszczka, by zbadać węzły chłonne i uzębienie. Po odrobaczeniu lekarz zwykle wyznacza termin następnej wizyty i pierwszego szczepienia. Warto pamiętać, by nie szczepić i nie odrobaczać zwierzątka jednocześnie.
Kiedy nasz mały przyjaciel będzie nieco starszy, trzeba pomyśleć o kastracji w przypadku kocura i sterylizacji kotki. Sam zabieg jest przeważnie bezpieczny i ma korzystny wpływ na życie i zdrowie zwierzaka. Kocurka powinniśmy obserwować – dobrze zdecydować się na zabieg, zanim zacznie znaczyć teren, a jego mocz zyska nieprzyjemną, intensywną woń. Zwykle ma to miejsce w wieku od 6 do 8 miesięcy, choć według wielu lekarzy, kastracja może być wykonana praktycznie w każdym momencie. Sprawa może nieprzyjemna, ale po krótkim zabiegu i kilkugodzinnym pobycie w klinice będziemy już mogli naszego futrzaka zabrać do domu. Bardzo szybko znów będzie w dobrej formie.
U kocicy zabieg, polegający na chirurgicznym pozbawieniu jej zdolności do rozmnażania, jest nieco bardziej skomplikowany. Sterylizacja jest najmniej kłopotliwa, gdy kotka jest jeszcze młoda – czyli przed pierwszą rują lub wkrótce po niej. Następuje to w większości przypadków w wieku około 9 miesięcy. Weterynarz, który dobrze zna nasze zwierzę, będzie w stanie szybko ocenić dojrzałość płciową i podpowie, kiedy wysterylizować kotkę. Zdecydowanym przeciwwskazaniem do wykonania zabiegu jest okres rui. Wówczas operacja może być niebezpieczna. Na szczęście to przeszkoda chwilowa, a jeśli zajdzie taka konieczność można ruję przerwać podając odpowiednio dobrane leki. Co oczywiste, tego typu zabiegów powinno się dokonywać wyłącznie na zwierzęciu zdrowym. Po operacji kotka będzie musiała przez jakiś czas paradować w plastikowym kołnierzu lub specjalnym kaftaniku, by nie drażnić świeżych szwów.
Jeśli będziemy mieć szczęście i do tego starannie zadbamy o naszego puchatego pupila, być może częstsze wizyty u weterynarza nie będą konieczne. Dlatego warto również dowiedzieć się, jakie pokarmy są najlepsze w przypadku naszego kota i zapewnić zwierzakowi dużo niezbędnego mu ruchu. Zadbane, wysterylizowane zwierzątko będzie cieszyć się dobrym zdrowiem, a znany każdemu z nas wers „Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku” pozostanie tylko fragmentem wierszyka czytanego dziecku na dobranoc. Oczywiście w uroczym towarzystwie mruczącego „sierściucha”…

Kiedy niemowlę siada?

Kiedy niemowlę siada?

Jako matki prędzej czy później zaczynamy zadawać sobie te pytania, które mają nam pomóc w określeniu prawidłowości rozwoju naszego dziecka. Chcemy się po prostu dowiedzieć, czy jego aktywność i zachowania są właściwe dla jego wieku. Gdyby coś poszło nie tak, mogłybyśmy szybko zareagować i w taki oto sposób, chociażby poprzez wizytę u lekarza, wesprzeć rozwój swojego maluszka. Nierzadko jednak koncentrujemy się na nim za bardzo. Zastanawia nas to, kiedy niemowlę siada, bo gdy słyszymy od swoich koleżanek z pracy, że ich dzieci „to już siadały w wieku czterech miesięcy, a może nawet i wcześniej!”, jesteśmy przerażone tym, że nasza pociecha nie wykazuje się jak na razie nawet najmniejszą chęcią samodzielnego położenia pupci na podłodze. Boimy się czasem, że jest po prostu opóźniona w rozwoju. Że w wyniku jakichś zmian czy czynników genetycznych nie rozwija się tak jak reszta rówieśników i przez to też może mieć większe problemy przyszłości. Chcąc je wykluczyć lub zahamować, zaczynamy wręcz zmuszać swoje dziecko do pewnych aktywności, robiąc mu w taki sposób jeszcze większą krzywdę. Bo gdy maluch będzie na to rzeczywiście gotowy, sam zacznie siadać. Wierzmy lub nie, ale to właśnie mu najbardziej zależy na tym, by stać się przynajmniej częściowo niezależnym od swoich rodziców. Pozycja „na siedząco” wydaje się być dzieciom znacznie bardziej atrakcyjna od zwykłego leżenia. One naprawdę chcą usiąść, by w taki oto sposób jeszcze lepiej zapoznawać się z otaczającym je światem. Prędzej czy później na pewno tak właśnie się stanie.

Swoim ogromnym zapałem i zaangażowaniem w wychowanie dziecka zazwyczaj tworzymy sobie jeszcze więcej problemów. Krzywdzimy maluszka. Zmuszamy go do różnych rzeczy, gdy tylko usłyszymy od kogoś, że w tym wieku to już na pewno powinien on samodzielnie siadać. Nie chcemy przecież, by nasza pociecha odstawała od dzieci w tym samym wieku. Boimy się, że jeśli teraz tak to wygląda, w przyszłości wcale się to nie zmieni, dlatego będzie mieć ona gorsze wyniki w nauce, będzie wolniej przyswajać wiedzę, a nawiązywanie nowych znajomości stanie się dla niej czymś niezwykle trudnym. Dramatyzujemy i wyolbrzymiamy pewne defekty, zamiast skupić się na pozytywnych aspektach pewnych sytuacji. Bo to, że nasza pociecha nie siada jeszcze w wieku, w którym większość dzieci to robi, może mieć swoje dobre strony. Jej ciałko wraz z upływem czasu będzie coraz bardziej gotowe do podejmowania samodzielnych aktywności, dzięki czemu nawet te pierwsze próby siadania mogą okazać się w stu procentach udane i bezpieczne. A zanim nasz malec spróbuje opanować tą zdecydowanie trudną dla niego umiejętność, powinien zająć się praktykowaniem innych aktywności. Najpierw przyjdzie czas na samodzielne podnoszenie główki. Gdy zdoła już utrzymywać ją w stabilnej pozycji, zacznie podnosić się na swoich rączkach, podtrzymując na nich ciężar swojego ciałka. Następnie spróbuje wykonywać swoje pierwsze przewroty, by na samym końcu samodzielnie usiąść. To, kiedy się to stanie, nie zależy od nas.